Ciekawostka z ciśnieniem

Generalnie w temacie diety coś się chyba ruszyło :)

W lipcu waga stała, w sierpniu wręcz trochę przybyło. Niestety WordCamp a raczej dieta wuzetkowa i dieta rumowa podbiły wagę (ponad kilo w słaby tydzień) Podsumowując przez 2 miesiące doszło prawie 2 kilo, zamiast spaść 4 :/

Dobry news jest taki że w ostatnich 2 tygodniach ważę kilogram mniej, czyli sumarycznie znowu od lutego mam 10 kilo zdrowiej ;)

Być może że właśnie tego organizm potrzebował, takiej małej rewolucji w przemianie materii i zamiast stagnacji znów waga zacznie spadać jak na początku diety, ale to dopiero za miesiąc zobaczymy.

Ciekawostką dla mnie było połączenie wykresu ciśnienia z wykresem wagi. Od lipca ciśnienie nie przekroczyło 150, jeżeli przyjmiemy że w ciągu ostatnich 2 lat średnio co czwarty pomiar przekraczał 150 to mam sukces :)

Sukces o tyle większy że jak przez pewien czas łykałem proszki to tylko ciśnienie się wyrównało ale w gorę. Standardowo ciśnienie mi skakało od 120 do 160 a po proszkach skakało od 130 do 160. Odkąd zgubiłem te parę kilo ciśnienie samo się trzyma na poziomie 130-150 czyli jest lepiej niż na prochach.

Jeszcze się pochwalę – mam ogromny kubek i będzie w nim szczawiowa.

#zupa #szczawiowa grzeje się ale #jaja już czekają w kubku #soup #egg #mug

Lubie lajki i plusy :) kliknij i daj znać innym...

Zobacz też:

2 myśli nt. „Ciekawostka z ciśnieniem

    • W sumie to nie słodzę:) więc 1/3 porady zrobiona :)
      Dietetyk oparł moją dietę (która działa) o białko więc ciężko by było rzucić mięso. Już wycięcie z posiłków tłuszczy spowodowało że jedzenie straciło dla mnie smak, przejście na wegetarianizm było by dodatkową karą. Zresztą widać po zmianie profilu bloga że jedzenie przestało dostarczać radość.
      Co do rumu to można by odstawić te dwie trzy szklaneczki na miesiąc (i faję przy nich paloną), ale co wtedy by mi z przyjemności życia zostało? Pożywienia nie, picia nie, palenia nie. Z czterech podstawowych przyjemności zostaje tylko pieprzenie, ale ono nie zaspokaja całkowicie potrzeby przyjemności w życiu. I nie ważne czy pod słowem pieprzenie rozumiemy sex, czy gadanie głupot, nawet połączone nie zaspakajają mojej potrzeby na czucie życia.
      Co do wzrostu 180 centymetrów w pas się kłania :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *